środa, 27 grudnia 2017

2: "Zaraz zwymiotuje"


UWAGA!! Ten rozdzial zawiera tresci +18

*Dawid

Uhh ta Melania doprowadza mnie do szalenstwa. Udaje taka niedostepna, taka trudna do zdobycia, ale ja wiem, ze ona bedzie moja. Musi byc moja. Nie ma innej opcji. Ja powiedzialem, ze ja zdobede, to ja zdobede. I nie obchodza mnie inni.
- Paula - wybelkotalem. - Jedzmy do ciebie.
Minal tydzien od ostatniej imprezy. Dzis impreza rowniez byla u Łukasza i znowu byla Melania. I tym razem tez mi sie nic nie udalo. Musze jakos ja zdobyc. Ale bylem zbyt mocno wstawiony, zeby jej szukac.
- A co? - spojrzala na mnie. - Masz ochote?
- Jak ty mnie dobrze znasz.
- To masz problem bo ja nie mam ochoty.
Ugh! Jak mnie to wkurwia, kiedy chce mi sie jak cholera a ona nie chce. Wstalem i zaczalem krazyc po domu, rozgladajac sie. W koncu zobaczylem jakas dupe, ktora, ulala, wzialbym ja tu i teraz. Podszedlem do niej bez chwili zastanowienia.
- Czesc mala - usmiechnalem sie. - Jestem Dawid. 
- Alicja - wybelkotala.
- Alicja - westchnalem. - Piekne imie. Co innego pewnie tez masz piekne.
- Zalezy o czym mowa - polozyla seksownie reke na moim ramieniu.
- O tym - chwycilem za jej krocze. - Mialabys moze ochote na male co nieco? - mruknalem jej do ucha.
- U ciebie? - zagryzla warge.
Usmiechnalem sie, po czym zadzwonilem po taksowke, ktora przyjechala po 5 minutach. Mialem tak straszna ochote, ze ledwo wsiedlismy do samochodu, a juz rzucilem sie na dziewczyne. Zaczalem zjezdzac ustami troche nizej, ale zatrzymalem sie na szyi, gdyz ona zaczela przez spodnie masowac mojego przyjaciela.
Gdy kierowca oznajmil nam, ze jestesmy na miejscu, zaplacilem mu, po czym wysiedlismy i weszlismy do mojego domu. Rodzicow jak zwykle nie bylo, wiec przywarlem do dziewczyny swoim cialem, lapiac za jej posladki. Cicho jeknela, co mi sie podobalo, nakrecalo mnie jeszcze bardziej. Weszlismy do mojej sypialni i, nawet nie zapalajac swiatla, popchnalem ja na lozko. Dziewczyna spojrzala na mnie z pozadaniem i rozlozyla nogi. Chcialem przystapic do dzialania, dlatego polozylem sie na niej i zaczalem jezdzic reka pod jej bluzka, jednak ona zepchnela mnie z siebie tak, ze to ona teraz byla na gorze. Wbila sie brutalnie w moje usta, po czym zaczela zjezdzac nizej i nizej, az dojechala do moich spodni. Odpiela mi je i bez zastanawiania przystapila do dzialania, nie odrywajac ust od mojego ciala.
- Mmm - mruknalem. - Widze, ze wiesz, co robisz.
Zaplatalem dlonie w jej wlosy i zaczalem dociskac jej glowe do mnie...

*Melania

- Łuki - zwrocilam sie do brata. - Widziales gdzies Ale? 
- Nie - odpowiedzial. - A ty gdzies Dawida?
- Nie widzialam go nigdzie.
- Pewnie pieprzy jakas laske - mruknela jakas blondynka.
- Paula, no co ty! - zawolal Lou. - On by ci tego nigdy nie zrobil. Przeciez jest z toba i jest szczesliwy.
Czyli Dawid ma dziewczyne? Oj, gdyby moj brat dowiedzial sie, ze jednak z Zayna nie jest taki swietoszek, to by tak nie mowil. Moze i znalam go dopiero tydzien, ale zdazylam sie przekonac jaki jest. I slyszalam o nim rozne rzeczy na miescie. Podobno przespal sie z wiekszoscia dziewczyn w naszej szkole. No coz, szkoda mi tylko tej dziewczyny. Nie wie, z kim sie zwiazala. Mam nadzieje, ze szybko przejrzy na oczy.

*Łukasz 

- Pewnie pieprzy jakas laske - stwierdzila Paulina.
- Paula, no co ty! - zawolalem. - On by ci tego nigdy nie zrobil. Przeciez jest z toba i jest szczesliwy.
Sam nie wierzylem w swoje slowa. Przeciez wszyscy doskonale wiemy, jaki jest Dawid. Tylko jedno mu siedzi w glowie. I wszyscy wiemy, co robil. No, wszyscy oprocz Pauli. Zaliczyl wiekszosc lasek w tym miescie. Nie zdziwilbym sie wcale, jesli by sie okazalo, ze wlasnie jest z kolejna.
Paulina stwierdzila, ze Dawid moze poszedl do domu, wiec ona tez pojdzie i rano go odwiedzi. Po tym, jak wyszla, spojrzalem na moja siostre.
- Mam tylko nadzieje, ze on nie jest z Al - stwierdzilem. - I ze nic nie robia. Nie ta liga jak dla niego.
Siostra tylko skinela glowa i poszla na gore. W sumie, impreza juz sie konczyla, wszyscy sie zbierali, a ja powoli sprzatalem caly syf. Mamy ma nie byc jeszcze 3 tygodnie, bo wyjechala w jakas delegacje, wiec to ja musialem zajmowac sie domem i siostra, jako ze bylem "tym starszym i bardziej ogarnietym", jak to mowila mama. Wcale nie podzielalem jej pogladow. Moim zdaniem to Mel byla bardziej odpowiedzialna niz ja. Ona ciagle byla w domu, sprzatala, gotowala, kiedy mamy nie bylo, a ja? Ja wciaz imprezowalem. Praktycznie w ogole nie bylo mnie w domu. Ale czas to zmienic, trzeba wiecej uwagi zaczac poswiecac mlodszej siostrze.

***
NASTEPNEGO DNIA

*Melania

Dzis niedziela. Jest godzina 12.30 a Al dalej sie nie odzywa. Co wiecej, ma wylaczony telefon. Nie wiem, co sie z nia dzieje, martwie sie o nia. A co, jesli cos jej sie stalo? Co, jesli ktos ja napadl? Albo zgwalcil? Jezuuuu, nawet nie chce o tym myslec.
- Mela - podszedl do mnie Louis. - Wiesz juz, co z Alicja?
- Nie, nie odzywa sie w ogole - odpowiedzialam.
- To nie dobrze.
Nagle uslyszelismy pukanie do drzwi, wiec poszlam otworzyc. Za drzwiami stala Al. Kamien spadl mi z serca, kiedy ja zobaczylam. Dziewczyna bez slowa przywitania, z usmiechem na twarzy, weszla do domu i usiadla na kanapie w salonie. W sumie, co ja sie dziwie, moj dom to takze jej dom.
- Gdzies ty sie podziewala? - zapytalam, siadajac obok niej. - Martwilismy sie.
- Poszlam do domu, bo gorzej sie poczulam - odpowiedziala.
- A to nie moglas zadzwonic albo odebrac telefonu?
- Nie mialam sily. Mela, przyjde do ciebie jutro. Znow sie strasznie zle czuje.
- No okej, pa.
Przyjaciolka wyszla, a po chwili w salonie pojawil sie Dawid. 
- Co ty tu robisz? - zapytal, widzac mnie.
- Yyy mieszkam? - odpowiedzialam pytaniem.
- Wow. Mieszkasz z moim kumplem? Jestescie jakas rodzina czy cos?
- To moja kuzynka - wtracil Łukasz, wchodzac do salonu.
Czemu sklamal? Nie chcial przyznac, ze jestem jego siostra? O co tutaj chodzi? Jakby Louis powiedzial mu prawde to moze by sie ode mnie odwalil i nie probowal juz do mnie zagadywac. Ale nie, bo Łukasz musial sklamac.
- Kuzynka? - zapytal Dawid z niedowierzaniem. - To czemu u ciebie mieszka?
- Bo przyjechalam na jakis czas i niedlugo sie wyprowadzam - tez sklamalam. - A teraz stad ide bo zaraz zwymiotuje od patrzenia na ciebie.
Wstalam i poszlam na gore, do pokoju. Usiadlam przy biurku i otworzylam ksiazke. Czas sie troche pouczyc, w koncu szkola sama sie nie skonczy. Ani nikt jej nie skonczy za mnie.
Pouczylam sie troche na fizyke i stwierdzilam, ze pojde sie wykapac. Czulam sie jakby conajmniej czolg po mnie przejechal. Wzielam szybki prysznic, po czym polozylam sie do lozka, zakrylam koldra i odplynelam w kraine snow.

Hej!
Jako pierwsze chcialabym Was przeprosic, ze przedstawiam Dawida w takim swietle, ale o to wlasnie chodzi w tym fanfiction. Dawid ma byc badboyem, ktory leci na wszystko co sie rusza haha ale spokojnie, po czasie on sie moze zmienic. Albo i nie? Kto wie...

1: "Nowy poczatek"

*Melania

- Mela! - krzyknela Ala, widzac mnie. - Mam nadzieje, ze nie stracimy ze soba kontaktu przez to, ze zmieniasz szkole.
- Cos ty! - zaprzeczylam. - Zmieniam szkole, ale przeciez nie wyprowadzam sie na drugi koniec swiata - zasmiala sie.
- Hahah no dobrze, wygralas.
- Wybacz, ale musze juz leciec, nie chce sie spoznic pierwszego dnia nowej szkoly. Odezwe sie pozniej to moze gdzies wyskoczymy!
Pozegnalysmy sie i ruszylam do szkoly. Zapowiadal sie bardzo ciekawy dzien. W nowej szkole nie znalam nikogo oprocz swojego brata. Jednak nie zamierzalam za bardzo sie z nim trzymac, gdyz nasze relacje nie byly zbyt dobre ostatnimi czasy. A to wszystko ze wzgledu na nasza matke. Zawsze wychwalala jego, mowila, jaki to Łukasz jest utalentowany, jak to ona jest z niego dumna, ze tyle osiaga w swoim zyciu. A o mnie co mowila? Nic. Wciaz tylko narzekala, ze do niczego sie nie nadaje, ze moglabym wziac przyklad z brata, ze nic nie robie w zwiazku z moimi marzeniami itd itp.
Po jakichs 10 minutach doszlam do szkoly. Zanim jednak weszlam do budynku, popatrzylam na telefon, aby sprawdzic, ktora jest godzina. 7.35. Mialam jeszcze 25 minut, wiec wyciagnelam z kieszeni paczke papierosow i odpalilam jednego. Stalam, palac papierosa i przygladajac sie innym nastolatkom, ktorzy rowniez wykonywali te czynnosc. Wszyscy stali grupkami. Tylko ja taka osamotniona. Ale coz, pierwszy dzien w nowej szkole to sie nie dziwie, ze jestem sama. Chociaz w sumie na pewno nie znajde tu zadnych przyjaciol. Nawet nie chce. Wystarcza mi ludzie z mojej poprzedniej szkoly, ludzie, ktorzy sa na tym samym poziomie, co ja. Ludzie, ktorzy moga sobie pozwolic na wycieczki za granice lub codzienne zakupy. Nie chcialabym skonczyc z jakimis nowymi znajomymi, siedzac wciaz w jakiejs melinie lub cos takiego.
Kiedy skonczylam palic papierosa byla 7.45 wiec stwierdzilam, ze wejde juz do szkoly, odbiore moj plan zajec i znajde klase, w ktorej mam pierwsza lekcje. Jak pomyslalam, tak tez zrobilam. Znalazlam sekretariat, a po chwili juz z niego wychodzilam, trzymajac w rece kartke z planem zajec oraz kluczyk do mojej szafki. Stwierdzilam, ze nie mam nic do odlozenia do szafki, wiec ruszylam na poszukiwania sali numer 230. Bladzilam po calej szkole az w koncu znalazlam. Weszlam do srodka i rozejrzalam sie po klasie. Bylo tam dosc sporo osob, a ja nie lubilam zbytnio tlumow. Usiadlam w drugiej lawce w srodkowym rzedzie, nie zwracajac nawet uwagi na innych. W pewnym momencie zauwazylam, ze jeden z chlopakow po mojej lewej stronie wciaz sie na mnie patrzy.
- Nie gap sie tak, bo zaraz ci stanie - mruknelam, patrzac na niego.
- Pyskata - skomentowal. - Lubie takie - fuj, puscil mi oczkoooo.
- Dzien dobry wszystkim - powiedzial nauczyciel, wchodzac do klasy. - No to sprawdzamy obecnosc.
Nauczyciel zaczal wyczytywac nazwiska uczniow kiedy do klasy wbieglo dwoch spoznionych chlopakow. Usiedli w lawce za mna, robiac duzo halasu.
- Jacek Siwy - nauczyciel wyczytal kolejne nazwisko.
- Jestem!
- Dominik Keller
- Jestem!
- Dawid Lajk
- Jestem!
- Dawid Krótki
- Jestem! - odezwal sie chlopak, ktory wczesniej sie na mnie gapil.
- Amelia Kot
- Jestem!
- Nikola Mig
- Jestem!
- Wojtek Pestka
- Jestem!
- Harold Stynks
- Jestem, jestem!
- Melania Dutka. 
- Obecna! - usmiechnelam sie.
- To ty jestes ta nowa? - spojrzal na mnie nauczyciel.
- Tak, to ja.

*Dawid

Dutka?! Ze czy ja kurwa sie nie przeslyszalem przypadkiem? Ta dupa to siostra Dutki? Aaaa nie, pewnie tylko ma takie samo nazwisko. Przeciez NASZ DUTKA NIE MA SIOSTRY. A przynajmniej nic nam o tym nie wiadomo. No, chyba ze sie tym nie chwali, bo nie chce, abysmy sie dobrali do niej. Ale coz, nawet jesli to jego siostra, to i tak bedzie moja.
- Ej, mala - zawolalem laske, kiedy skonczyla sie lekcja historii.
- Czego? - zapytala, odwracajac sie w moja strone.
- Co robisz dzis po szkole?
- Chuj cie to obchodzi, frajerze.
- Ej, moze tak grzeczniej.
- Nie, spadaj.
Po tym odeszla. Patrzylem chwile za nia, ale stwierdzilem, ze dzis raczej mi nic nie wyjdzie, wiec ruszylem w kierunku sali numer 124, gdzie lekcje miala miec Paulina. Dziewczyna siedziala juz w lawce, przegladajac cos w telefonie. Podszedlem do niej i objalem od tylu.
- Dzisiaj wieczorem u Łukasza jest impreza - szepnalem jej do ucha. - Idziesz?
- No pewnie kochanie - usmiechnela sie do mnie, chowajac od razu telefon do kieszeni.
- Co tam robilas na telefonie? - zaciekawilem sie.
- A nic takiego. Tylko przegladalam instagrama.
- No okej. Ja spadam na lekcje. Bede po ciebie o 20.
Wyszedlem z jej klasy i skierowalem sie do mojej. Nowa dziewczyna siedziala w lawce pod oknem. Jak ona w ogole miala na imie? Melania? Nikola? Cos takiego. Podszedlem do pustej lawki za nia i w niej usiadlem. Napisalem na malej karteczce:

Dzisiaj moj znajomy organizuje impreze u siebie.
Wpadniesz?
Chetnie bym cie poznal blizej.

Szturchnalem lekko dziewczyne przede mna, a kiedy sie odwrocila, podalem jej karteczke z wiadomoscia. Wiedzialem, ze zanim bede czegokolwiek probowal, to pierwsze musze sie jakos do niej zblizyc. I mialem nawet pomysl jak to zrobic.

Sorry, ale nie skorzystam.
Mam juz plany na wieczor.

Zrobilo mi sie przykro, kiedy to przeczytalem. Nie ze wzgledu na to, ze mialem sie nie zobaczyc z ta dupeczka, ale ze wzgledu na to, ze nie mialem jak zaczac realizowac mojego planu. A mialem na nia coraz wieksza ochote, zwlaszcza kiedy nauczyciel poprosil ja, aby podeszla rozwiazac przyklad z matematyki, ktory byl na tablicy. Kiedy wstala, po prostu nie moglem oderwac wzroku od jej tylka, ktory doskonale wygladal w obscislej spodniczce. Pewnie wiele osob, gdyby czytalo mi w myslach, pomyslaloby, ze niezle sie podniecilem, ale prawda jest taka, ze bylo trzeba czegos wiecej, aby mi stanal. Mimo to, nie powiem, cycki tez miala zajebiste.

***
- Hej malenka - usmiechnalem sie na widok mojej dziewczyny. - Gotowa?
- A wygladam jakbym byla? - odpowiedziala mi pytaniem. 
- Nooo szczerze to niezbyt. Jak sie nie pospieszysz to bedziemy spoznieni. 
- A kto przychodzi na imprezy na czas? Wtedy to by bylo nudne. 
- Okej, to w takim razie skoro ci sie nie spieszy, to moze cos dostane?
- Mmm jasne. Wchodz. 
Wszedlem do jej domu i zamknalem za soba drzwi. Gdy tylko to zrobilem, dziewczyna rzucila sie na mnie. Polozylem rece na jej posladkach i je scisnalem, na co ona odsunela sie ode mnie i powiedziala:
- Powinienes sie bardziej postarac. Wiesz, ze cos takiego na mnie juz nie dziala. 
Usmiechnalem sie delikatnie, po czym unioslem blondynke do gory tak, ze oplotla swoje nogi wokol moich bioder. Wnioslem ja na gore do jej sypialni i polozylem na lozku. Zrzucilem z niej niepotrzebny jej recznik, po czym zaczalem calowac jej szyje, dekolt, zjezdzajac coraz nizej az dotarlem do jej ud.

***
Weszlismy do domu Dutki, gdzie trwala juz impreza. Bylo dosc sporo osob z naszej szkoly, ale tez wiele spoza niej. Niektorych ludzi nie znalem, ale bylem pewien, ze poznam. Moze nawinie sie tu jakas dupeczka. Nie chcialem zdradzac Pauli, ale bez urazy, ona mi sie juz zaczyna nudzic. Z poczatku bylem z nia z milosci, ale teraz? Przeszlo mi. Teraz byla mi potrzebna jedynie w lozku. Dlaczego wiec zabralem ja na te impreze? W razie, gdyby naszla mnie ochota a nie byloby zadnej dupy do przelecenia. A ostatnio czesto mialem takie potrzeby, dlatego praktycznie caly czas spedzalem w towarzystwie Pauliny. 
- Malicki! - wydarl sie Łukasz, widzac mnie. - Wiedzialem, ze przyjdziesz, stary!
- Mialbym przegapic impreze? - zasmialem sie. - Wiesz, ze zadnej nie opuszczam. 
- Łuki - uslyszalem za soba. - Ala, Dawid j Krzysiek zaraz przyjda, zebys sie nie dziwil. 
- Okej, niech przychodza. 
Spojrzalem na dziewczyne, ktora rozmawiala z Łukaszem. Blondynka rowniez na mnie spojrzala, jakby chciala cos powiedziec, ale zaraz odwrocila sie i odeszla. Stwierdzilem, ze ta impreza moze byc dobra okazja, aby cos zdzialac, wiec powiedzialem przyjacielowi i Pauli, ze zaraz wracam, ze ide sie rozejrzec, zobaczyc, kto przyszedl. Tak naprawde poszedlem za dziewczyna na gore, podszedlem do drzwi pokoju, do ktorego wlasnie weszla. Uslyszalem jej rozmowe przez telefon, ktorej prawdopodobnie nie chcialem uslyszec. Moze byc ciezko z moim planem. Chociaz...ta dziewczyna zaczyna coraz bardziej mnie pociagac.

*Melania
- Al! - powiedzialam do sluchawki. - Tylko, wiesz, ja nie jestem taka latwa. Na pewno sie mu nie dam. No, chyba, ze mnie upije, a to tez ciezkie moze byc, bo ja tez nie pije zbyt duzo. 
- Jak cie zjara to tez moze cie zaliczyc z latwoscia. 
- Jak mnie zjara to to bedzie swieto. 
- Hahaha, okeeeeej. Mela, my bedziemy u ciebie tak za godzine. Moge u ciebie nocowac?
- Jasne!
- To widzimy sie za godzine!
Przyjaciolka rozlaczyla sie, a ja odwrocilam, z zamiarem zamkniecia drzwi do pokoju. Zobaczylam tego calego Dawida stojacego w drzwiach i az zachcialo mi sie wymiotowac. 
- Dlugo tu stoisz? - zapytalam. 
- Doslownie dopiero przyszedlem - odpowiedzial. - Idziesz na dol?
- Zaraz pojde. Ale na pewno nie z Toba. 
- A to moze ze mna wolalabys tu zostac? - zapytal glosem, ktory, szczerze mowiac, wywolal u mnie dreszcze. - Haha widze, ze ktos tu sie zaczyna podniecac - zasmial sie. 
Szatyn wszedl do pokoju, zamknal za soba drzwi na klucz, po czym podszedl do mnie. Szczerze mowiac to mialam juz dosc sporo alkoholu we krwi, ale jeszcze jako tako kontaktowalam. Jednak wiedzialam, ze jesli bede z nim przebywac w tym pomieszczeniu dluzej niz 5 minut to sie cos wydarzy. Nie panowalam nad soba, gdy bylam pod wplywem alkoholu. 
- Jestes pijana - zauwazyl.
- Nie, nie jestem - wybelkotalam. - Dobra, jestem - zmienilam zdanie pod wplywem jego spojrzenia. 
Chlopak usmiechnal sie lobuzersko, po czym zblizyl na niebezpieczna odleglosc. Miedzy nami nie bylo doslownie ani centymetra. Patrzylam na niego, zastanawiajac sie, co on w ogole robi. W pewnym momencie brutalnie mnie pocalowal, zjezdzajac rekami na moje posladki, po czym zaczal je sciskac. Jeknelam cicho w jego usta, a chlopak odsunal sie ode mnie. 
- Jestes dziewica? - zapytal.
- Nie - odpowiedzialam szczerze. - Skad ten pomysl?
- Nie nic, tak pytam. 
Chlopak chcial kontynuowac, ale na moje szczescie (albo nieszczescie) zadzwonil moj telefon. Szybko podnioslam go z szafki i odebralam. 
- Mela! - krzyknal do sluchawki Krzysiek. - Jestesmy u ciebie! Gdzie jestes?
- Spotkajmy sie za 3 minuty w kuchni - odpowiedzialam i rozlaczylam sie. 
- W 3 minuty nie zdazymy - stwierdzil Dawid, patrzac na mnie. 
- Czego nie zdazymy? - zdziwilam sie. - Ty myslisz, ze jestem taka latwa?
- Noooo wiesz...
- Wychodze. 
Otworzylam drzwi pokoju i zeszlam na dol po schodach. Znalazlam sie w salonie, w ktorym bylo pelno ludzi. Fuj. Nie znosze ludzi ze szkol publicznych. Obrzydzaja mnie. A na mysl o tym, ze wlasnie calowal i dotykal mnie jeden z nich, mialam ochote nalac sobie do ust i na siebie jakiegos Cif'u albo czegos. Fuj!
Przywitalam sie ze znajomymi, ktorzy przygotowywali sobie akurat drinki. No, niby nie mozemy pic, bo nie jestesmy pelnoletni, ale coz. Kto bogatemu zabroni?
Zaczelismy pic drinka za drinkiem, az stracilam rachube, a film mi sie urwal...

PROLOG

17-letnia Melania zmienia szkole. Z prywatnej szkoly, do ktorej uczeszczala juz kilka dobrych lat, w ktorej znala wszystkich, do szkoly publicznej, gdzie nie znala nikogo i gdzie pewnie nigdy nie znajdzie przyjaciol. Przynajmniej tak myslala na poczatku. Jej brat Łukasz uczeszcza do tej szkoly od 2 lat. Ma tam wielu przyjaciol, jest bardzo popularny w szkole. Wszyscy go tam lubia.

18-letni Dawid ma klopoty zarowno w szkole, jak i w domu. Powtarza przedostatnia klase z powodu wczesniejszego braku checi do nauki. Zreszta, dalej jej nie ma, a wszystko ze wzgledu na klopoty rodzinne. Jego rodzice coraz czesciej sie kloca, a to odbija sie na nim i jego relacjach z nimi.

Jacek Siwy w wieku 6 lat przeniosl sie wraz z rodzicami do Doncaster. W szkole nie jest zbyt lubiany przez swoja niesmialosc. Ma jedynie kilku przyjaciol, ktorzy kochaja go takim, jaki jest. Jednak nie zraza go to wcale. Nie potrzebuje wielu przyjaciol, aby byc szczesliwym.

***
- Mela! - krzyknela Alice, najlepsza przyjaciolka Melanii. - Mam nadzieje, ze nie stracimy ze soba kontaktu przez to, ze zmieniasz szkole.
- Cos ty! - zaprzeczyla dziewczyna. - Zmieniam szkole, ale przeciez nie wyprowadzam sie na drugi koniec swiata - zasmiala sie.
- Hahah no dobrze, wygralas.
- Wybacz, ale musze juz leciec, nie chce sie spoznic pierwszego dnia nowej szkoly. Odezwe sie pozniej to moze gdzies wyskoczymy!
Dziewczyny pozegnaly sie i Melania ruszyla do szkoly. Zapowiadal sie dla niej bardzo ciekawy dzien. Nie znala nikogo oprocz swojego brata. Jednak ich relacje nieco pogorszyly sie przez to, ze matka ciagle chwalila Louisa, a na Melanie ciagle narzekala, ze nic nie potrafi, ze nic nie osiaga w zyciu, ze moglaby wziac przyklad ze swojego brata. Mel chciala zawsze miec rodzicow, ktorzy zawsze by jej pomagali w spelnianiu marzen, ktorzy by kochali ja tak bardzo jak kochaja jej brata. Ale nie, bo musiala miec jedynie matke, ktora uwazala ja za ta najgorsza.

***
Dawid z Jackiem siedzieli juz w klasie, rozmawiajac o kolejnym meczu szkolnej druzyny pilkarskiej, ktorej byli czlonkami. Dawid byl ubrany w biala koszulke, czarna kurtke skorzana oraz tego samego koloru vansy, a Jacek mial na sobie czarna koszulke, tego samego koloru rurki, biale vansy oraz zielona bluze zapinana na zamek.
- Staryyyy - powiedzial nagle Dawid, zmieniajac temat. - Patrz, to ta nowaaaaaa.
- Wow - skomentowal tylko Jacek, patrzac na dziewczyne, ktora wlasnie usiadla w lawce obok nich.
- Musze ja miec - szepnął Dave do przyjaciela.
- Stary, ty przeciez masz dziewczyne. Co z Pauliną?
- Paula nie musi o niczym wiedziec.
- O czym teraz mowisz?
- No jak to o czym? O jednorazowej przygodzie. Jeden skok w bok jeszcze nikomu nie zaskodzil.
- A co jesli ona by sie w tobie pozniej zakochala?
- Eee tam, nieraz to przechodzilem. Splawilbym ja i tyle. Albo troszke sie pobawil a pozniej do widzenia.
- Eeee...nie jestem za bardzo za tym pomyslem.
- Uhhh a ja jak najbardziej - powiedzial Dawid, wciaz patrzac na dziewczyne.
- Nie gap sie tak, bo zaraz ci stanie - mruknela blondynka, patrzac na niego.
- Pyskata - skomentowal szatyn. - Lubie takie - puscil jej oczko.