- Mela! - krzyknela Ala, widzac mnie. - Mam nadzieje, ze nie stracimy ze soba kontaktu przez to, ze zmieniasz szkole.
- Cos ty! - zaprzeczylam. - Zmieniam szkole, ale przeciez nie wyprowadzam sie na drugi koniec swiata - zasmiala sie.
- Hahah no dobrze, wygralas.
- Wybacz, ale musze juz leciec, nie chce sie spoznic pierwszego dnia nowej szkoly. Odezwe sie pozniej to moze gdzies wyskoczymy!
Pozegnalysmy sie i ruszylam do szkoly. Zapowiadal sie bardzo ciekawy dzien. W nowej szkole nie znalam nikogo oprocz swojego brata. Jednak nie zamierzalam za bardzo sie z nim trzymac, gdyz nasze relacje nie byly zbyt dobre ostatnimi czasy. A to wszystko ze wzgledu na nasza matke. Zawsze wychwalala jego, mowila, jaki to Łukasz jest utalentowany, jak to ona jest z niego dumna, ze tyle osiaga w swoim zyciu. A o mnie co mowila? Nic. Wciaz tylko narzekala, ze do niczego sie nie nadaje, ze moglabym wziac przyklad z brata, ze nic nie robie w zwiazku z moimi marzeniami itd itp.
Po jakichs 10 minutach doszlam do szkoly. Zanim jednak weszlam do budynku, popatrzylam na telefon, aby sprawdzic, ktora jest godzina. 7.35. Mialam jeszcze 25 minut, wiec wyciagnelam z kieszeni paczke papierosow i odpalilam jednego. Stalam, palac papierosa i przygladajac sie innym nastolatkom, ktorzy rowniez wykonywali te czynnosc. Wszyscy stali grupkami. Tylko ja taka osamotniona. Ale coz, pierwszy dzien w nowej szkole to sie nie dziwie, ze jestem sama. Chociaz w sumie na pewno nie znajde tu zadnych przyjaciol. Nawet nie chce. Wystarcza mi ludzie z mojej poprzedniej szkoly, ludzie, ktorzy sa na tym samym poziomie, co ja. Ludzie, ktorzy moga sobie pozwolic na wycieczki za granice lub codzienne zakupy. Nie chcialabym skonczyc z jakimis nowymi znajomymi, siedzac wciaz w jakiejs melinie lub cos takiego.
Kiedy skonczylam palic papierosa byla 7.45 wiec stwierdzilam, ze wejde juz do szkoly, odbiore moj plan zajec i znajde klase, w ktorej mam pierwsza lekcje. Jak pomyslalam, tak tez zrobilam. Znalazlam sekretariat, a po chwili juz z niego wychodzilam, trzymajac w rece kartke z planem zajec oraz kluczyk do mojej szafki. Stwierdzilam, ze nie mam nic do odlozenia do szafki, wiec ruszylam na poszukiwania sali numer 230. Bladzilam po calej szkole az w koncu znalazlam. Weszlam do srodka i rozejrzalam sie po klasie. Bylo tam dosc sporo osob, a ja nie lubilam zbytnio tlumow. Usiadlam w drugiej lawce w srodkowym rzedzie, nie zwracajac nawet uwagi na innych. W pewnym momencie zauwazylam, ze jeden z chlopakow po mojej lewej stronie wciaz sie na mnie patrzy.
- Nie gap sie tak, bo zaraz ci stanie - mruknelam, patrzac na niego.
- Pyskata - skomentowal. - Lubie takie - fuj, puscil mi oczkoooo.
- Dzien dobry wszystkim - powiedzial nauczyciel, wchodzac do klasy. - No to sprawdzamy obecnosc.
Nauczyciel zaczal wyczytywac nazwiska uczniow kiedy do klasy wbieglo dwoch spoznionych chlopakow. Usiedli w lawce za mna, robiac duzo halasu.
- Jacek Siwy - nauczyciel wyczytal kolejne nazwisko.
- Jestem!
- Dominik Keller
- Jestem!
- Dawid Lajk
- Jestem!
- Dawid Krótki
- Jestem! - odezwal sie chlopak, ktory wczesniej sie na mnie gapil.
- Amelia Kot
- Jestem!
- Nikola Mig
- Jestem!
- Wojtek Pestka
- Jestem!
- Harold Stynks
- Jestem, jestem!
- Melania Dutka.
- Obecna! - usmiechnelam sie.
- To ty jestes ta nowa? - spojrzal na mnie nauczyciel.
- Tak, to ja.
*Dawid
Dutka?! Ze czy ja kurwa sie nie przeslyszalem przypadkiem? Ta dupa to siostra Dutki? Aaaa nie, pewnie tylko ma takie samo nazwisko. Przeciez NASZ DUTKA NIE MA SIOSTRY. A przynajmniej nic nam o tym nie wiadomo. No, chyba ze sie tym nie chwali, bo nie chce, abysmy sie dobrali do niej. Ale coz, nawet jesli to jego siostra, to i tak bedzie moja.
- Ej, mala - zawolalem laske, kiedy skonczyla sie lekcja historii.
- Czego? - zapytala, odwracajac sie w moja strone.
- Co robisz dzis po szkole?
- Chuj cie to obchodzi, frajerze.
- Ej, moze tak grzeczniej.
- Nie, spadaj.
Po tym odeszla. Patrzylem chwile za nia, ale stwierdzilem, ze dzis raczej mi nic nie wyjdzie, wiec ruszylem w kierunku sali numer 124, gdzie lekcje miala miec Paulina. Dziewczyna siedziala juz w lawce, przegladajac cos w telefonie. Podszedlem do niej i objalem od tylu.
- Dzisiaj wieczorem u Łukasza jest impreza - szepnalem jej do ucha. - Idziesz?
- No pewnie kochanie - usmiechnela sie do mnie, chowajac od razu telefon do kieszeni.
- Co tam robilas na telefonie? - zaciekawilem sie.
- A nic takiego. Tylko przegladalam instagrama.
- No okej. Ja spadam na lekcje. Bede po ciebie o 20.
Wyszedlem z jej klasy i skierowalem sie do mojej. Nowa dziewczyna siedziala w lawce pod oknem. Jak ona w ogole miala na imie? Melania? Nikola? Cos takiego. Podszedlem do pustej lawki za nia i w niej usiadlem. Napisalem na malej karteczce:
Dzisiaj moj znajomy organizuje impreze u siebie.
Wpadniesz?
Chetnie bym cie poznal blizej.
Szturchnalem lekko dziewczyne przede mna, a kiedy sie odwrocila, podalem jej karteczke z wiadomoscia. Wiedzialem, ze zanim bede czegokolwiek probowal, to pierwsze musze sie jakos do niej zblizyc. I mialem nawet pomysl jak to zrobic.
Sorry, ale nie skorzystam.
Mam juz plany na wieczor.
Zrobilo mi sie przykro, kiedy to przeczytalem. Nie ze wzgledu na to, ze mialem sie nie zobaczyc z ta dupeczka, ale ze wzgledu na to, ze nie mialem jak zaczac realizowac mojego planu. A mialem na nia coraz wieksza ochote, zwlaszcza kiedy nauczyciel poprosil ja, aby podeszla rozwiazac przyklad z matematyki, ktory byl na tablicy. Kiedy wstala, po prostu nie moglem oderwac wzroku od jej tylka, ktory doskonale wygladal w obscislej spodniczce. Pewnie wiele osob, gdyby czytalo mi w myslach, pomyslaloby, ze niezle sie podniecilem, ale prawda jest taka, ze bylo trzeba czegos wiecej, aby mi stanal. Mimo to, nie powiem, cycki tez miala zajebiste.
***
- Hej malenka - usmiechnalem sie na widok mojej dziewczyny. - Gotowa?
- A wygladam jakbym byla? - odpowiedziala mi pytaniem.
- Nooo szczerze to niezbyt. Jak sie nie pospieszysz to bedziemy spoznieni.
- A kto przychodzi na imprezy na czas? Wtedy to by bylo nudne.
- Okej, to w takim razie skoro ci sie nie spieszy, to moze cos dostane?
- Mmm jasne. Wchodz.
Wszedlem do jej domu i zamknalem za soba drzwi. Gdy tylko to zrobilem, dziewczyna rzucila sie na mnie. Polozylem rece na jej posladkach i je scisnalem, na co ona odsunela sie ode mnie i powiedziala:
- Powinienes sie bardziej postarac. Wiesz, ze cos takiego na mnie juz nie dziala.
Usmiechnalem sie delikatnie, po czym unioslem blondynke do gory tak, ze oplotla swoje nogi wokol moich bioder. Wnioslem ja na gore do jej sypialni i polozylem na lozku. Zrzucilem z niej niepotrzebny jej recznik, po czym zaczalem calowac jej szyje, dekolt, zjezdzajac coraz nizej az dotarlem do jej ud.
***
Weszlismy do domu Dutki, gdzie trwala juz impreza. Bylo dosc sporo osob z naszej szkoly, ale tez wiele spoza niej. Niektorych ludzi nie znalem, ale bylem pewien, ze poznam. Moze nawinie sie tu jakas dupeczka. Nie chcialem zdradzac Pauli, ale bez urazy, ona mi sie juz zaczyna nudzic. Z poczatku bylem z nia z milosci, ale teraz? Przeszlo mi. Teraz byla mi potrzebna jedynie w lozku. Dlaczego wiec zabralem ja na te impreze? W razie, gdyby naszla mnie ochota a nie byloby zadnej dupy do przelecenia. A ostatnio czesto mialem takie potrzeby, dlatego praktycznie caly czas spedzalem w towarzystwie Pauliny.
- Malicki! - wydarl sie Łukasz, widzac mnie. - Wiedzialem, ze przyjdziesz, stary!
- Mialbym przegapic impreze? - zasmialem sie. - Wiesz, ze zadnej nie opuszczam.
- Łuki - uslyszalem za soba. - Ala, Dawid j Krzysiek zaraz przyjda, zebys sie nie dziwil.
- Okej, niech przychodza.
Spojrzalem na dziewczyne, ktora rozmawiala z Łukaszem. Blondynka rowniez na mnie spojrzala, jakby chciala cos powiedziec, ale zaraz odwrocila sie i odeszla. Stwierdzilem, ze ta impreza moze byc dobra okazja, aby cos zdzialac, wiec powiedzialem przyjacielowi i Pauli, ze zaraz wracam, ze ide sie rozejrzec, zobaczyc, kto przyszedl. Tak naprawde poszedlem za dziewczyna na gore, podszedlem do drzwi pokoju, do ktorego wlasnie weszla. Uslyszalem jej rozmowe przez telefon, ktorej prawdopodobnie nie chcialem uslyszec. Moze byc ciezko z moim planem. Chociaz...ta dziewczyna zaczyna coraz bardziej mnie pociagac.
*Melania
- Al! - powiedzialam do sluchawki. - Tylko, wiesz, ja nie jestem taka latwa. Na pewno sie mu nie dam. No, chyba, ze mnie upije, a to tez ciezkie moze byc, bo ja tez nie pije zbyt duzo.
- Jak cie zjara to tez moze cie zaliczyc z latwoscia.
- Jak mnie zjara to to bedzie swieto.
- Hahaha, okeeeeej. Mela, my bedziemy u ciebie tak za godzine. Moge u ciebie nocowac?
- Jasne!
- To widzimy sie za godzine!
Przyjaciolka rozlaczyla sie, a ja odwrocilam, z zamiarem zamkniecia drzwi do pokoju. Zobaczylam tego calego Dawida stojacego w drzwiach i az zachcialo mi sie wymiotowac.
- Dlugo tu stoisz? - zapytalam.
- Doslownie dopiero przyszedlem - odpowiedzial. - Idziesz na dol?
- Zaraz pojde. Ale na pewno nie z Toba.
- A to moze ze mna wolalabys tu zostac? - zapytal glosem, ktory, szczerze mowiac, wywolal u mnie dreszcze. - Haha widze, ze ktos tu sie zaczyna podniecac - zasmial sie.
Szatyn wszedl do pokoju, zamknal za soba drzwi na klucz, po czym podszedl do mnie. Szczerze mowiac to mialam juz dosc sporo alkoholu we krwi, ale jeszcze jako tako kontaktowalam. Jednak wiedzialam, ze jesli bede z nim przebywac w tym pomieszczeniu dluzej niz 5 minut to sie cos wydarzy. Nie panowalam nad soba, gdy bylam pod wplywem alkoholu.
- Jestes pijana - zauwazyl.
- Nie, nie jestem - wybelkotalam. - Dobra, jestem - zmienilam zdanie pod wplywem jego spojrzenia.
Chlopak usmiechnal sie lobuzersko, po czym zblizyl na niebezpieczna odleglosc. Miedzy nami nie bylo doslownie ani centymetra. Patrzylam na niego, zastanawiajac sie, co on w ogole robi. W pewnym momencie brutalnie mnie pocalowal, zjezdzajac rekami na moje posladki, po czym zaczal je sciskac. Jeknelam cicho w jego usta, a chlopak odsunal sie ode mnie.
- Jestes dziewica? - zapytal.
- Nie - odpowiedzialam szczerze. - Skad ten pomysl?
- Nie nic, tak pytam.
Chlopak chcial kontynuowac, ale na moje szczescie (albo nieszczescie) zadzwonil moj telefon. Szybko podnioslam go z szafki i odebralam.
- Mela! - krzyknal do sluchawki Krzysiek. - Jestesmy u ciebie! Gdzie jestes?
- Spotkajmy sie za 3 minuty w kuchni - odpowiedzialam i rozlaczylam sie.
- W 3 minuty nie zdazymy - stwierdzil Dawid, patrzac na mnie.
- Czego nie zdazymy? - zdziwilam sie. - Ty myslisz, ze jestem taka latwa?
- Noooo wiesz...
- Wychodze.
Otworzylam drzwi pokoju i zeszlam na dol po schodach. Znalazlam sie w salonie, w ktorym bylo pelno ludzi. Fuj. Nie znosze ludzi ze szkol publicznych. Obrzydzaja mnie. A na mysl o tym, ze wlasnie calowal i dotykal mnie jeden z nich, mialam ochote nalac sobie do ust i na siebie jakiegos Cif'u albo czegos. Fuj!
Przywitalam sie ze znajomymi, ktorzy przygotowywali sobie akurat drinki. No, niby nie mozemy pic, bo nie jestesmy pelnoletni, ale coz. Kto bogatemu zabroni?
Zaczelismy pic drinka za drinkiem, az stracilam rachube, a film mi sie urwal...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz